Czary w ciele

Przez ostatnie dni towarzyszyły mi słowa: dobrze wyglądasz! Roztrzepane krótkie włosy ścięte przez cudowne indonezyjskie dłonie stały się wolne, ale też jaśniejsze. Czy wkradło się tam rozgrzane południowe słońce, czy to kwitnące zmiany i inspiracje, z centrum duszy przepłynęły aż do końcówek włosów?

Skóra za to wymalowała się brązową opalenizną, a policzki noszą od miesiąca delikatne muśnięcia czerwieni. Pytają mnie gdzie się tak opaliłam, a ja zastanawiam się czy serce może tak mocno grzać, żeby zmienić odcień skóry?

Bo w końcu gdy jestem wśród innych, to zwyczajnie się uśmiecham. Gdy opowiadam, gdy dziele się myślami, ale też gdy słucham. Uśmiech jest źródłem energii, która rozchodzi się po ciele i promienieje. Ta energia jest pełna słońca i siły, ale jest spokojna. Serce czuje ekscytacje, ale bije pewnie.

 

Ostatnio spotkałam się ze wspaniałą dziewczyną. To było nasze drugie spotkanie, ale już na pierwszym poczułam nić połączenia i wspólne tematy. Przed drugim spotkaniem pisała mi, że zmaga się z dylematami. Że jest chora i nie wie co robić. Że ma kryzys. Zobaczyłam ją parę dni później lżejszą niż latające mlecze i promienną jak młodzieńcze lato. Powiedziała, że kupiła bilet. Że jedzie w podróż, że podjęła decyzje o wyprowadzce i że wszystko stało się jasne. Nie zna jeszcze tego wszystkiego, ale to nie istotne, bo  po prostu ufa intuicji. I choć za pierwszym razem ta dziewczyna emanowała już cudownymi fluidami, była jeszcze wygaszona. Dziewczyna z piątkowego spotkania przekazywała wszystko uśmiechem i luzem w ciele. Wypełniała światłem całą kawiarnię. Nie musiała nic tłumaczyć.

Kocham południowe słońce i klimat, który wyrasta tam z ziemi i kwitnie fuksją w krzewach. Czułam podczas wyjazdu spaloną skórę i widziałam rozjaśniane końcówki, przypominające źdźbła słomy. Jednak wiem, że to nie to ludzie wskazują tak naprawdę palcami. Oni mówią o duszy, która  zaczarowała ciało.

 

Nie lubię radzić, bo nie jestem Tobą. Ale chcę mimo to Cię zachęcić, abyś się czasem zaczarowała. Nie powiem Ci jak, bo to nie musi być wcale miesięczna podróż. Ba, to nie musi być w ogóle podróż. Mamy w końcu własne ścieżki. Ale w tym zagmatwanym labiryncie to właśnie ścieżki pełne intuicji, słuszności i zaufania są tymi, które czarują uśmiech. Dlatego zachęcam Cię, abyś to je wybierała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *