Dziękuję sobie

Jak często sobie dziękujesz?

 

Wsiadłam dzisiaj na rower i pojechałam przed siebie. Koła zatrzymały się przy pobliskim jeziorze. Wraz z nimi zatrzymała się też głowa i dusza. Oraz myśli. Pozwoliłam sobie pobyć tak w tej chwili, z uważnością obserwować uginające się pod wiatrem złote źdźbła trawy, śpiewające ptaki, przelatujące co chwila samoloty pełne ludzi i marzeń czy zamarzniętą tafle. Nie czułam żadnego napięcia w ciele, tylko przepływające rozluźnienie. Barki opadły, a oczy delikatnie przymykały się pod wpływem słońca.

 

Pomyślałam o kręgu, który zwołałam wczoraj po raz pierwszy w nowym miejscu. I o tym, że prawdziwe z nas wiedźmy, bo promienna energia wieczoru przeszła na dzisiejszy dzień, przeganiając złowieszczy wicher, który atakował wczoraj. Podczas kręgu serce przelewało się radością i delektowało uśmiechami, iskierkami w oczach i kiwaniem głową, gdy dokładnie wiesz, o czym mówi inna kobieta. Dzisiaj przy jeziorze poczułam jeszcze coś innego. Poczułam wdzięczność, tym razem dla siebie. Dotknęłam dłońmi klatki piersiowej i podziękowałam sobie. Że przejęłam inicjatywę, zamiast o niej tylko marzyć. Że posłuchałam intuicji, zamiast ją przegonić. Że ją zauważyłam. A najbardziej, że sobie zaufałam.

Dziękować powinnyśmy sobie za każdym razem, gdy słuchamy przewodniczki, która w nas jest. Dziękuję powinnyśmy słyszeć od siebie nie tylko gdy pokonamy największe trudności i osiągniemy najwyższy szczyt, ale nawet wtedy gdy wejdziemy na mały pagórek. Gdy wybieramy ścieżkę intuicji i wolności, warto byśmy otuliły się dobrem.

Pomyśl kiedy ostatnio sobie podziękowałaś? Czy podziękujesz następnym razem?

Ostatnio pisałam o powrotach do domu. Takim powrotom towarzyszy wolność i twórczość. I od kiedy lekko uchyliłam drzwi, otwierają się one coraz szerzej i szerzej, pozwalając wlecieć twórczym gościom. Od kiedy życie jest twórcze, czuję nić powiązania między ciałem a duszą oraz wewnętrzny spokój. Twórczość jest tak naprawdę wszędzie. Kryje się w szeleście trawy, uśmiechu, kolejnym kroku, szumie drzew, zachodzącym słońcu, kartce, pędzlu. We mnie i w tobie. Twórczość może być mała, skrywana w szufladzie oraz wielka, przedstawiana przed pełną salą publiczności. Twórcza może być pojedyncza myśl. Zauważenie czegoś.

Gdy obserwowałam zamarznięte jezioro, zobaczyłam płynący nurt wody, który nie zamarzł przy pomoście. Falował intensywnie pomimo tego że reszta jeziora była we śnie. I w tym właśnie zobaczyłam twórczość. W naszej usypiającej z czasem duszy, która zamarza i zastyga. Nie rusza się, nie idzie do przodu. Wystarczy jednak tylko mały otwór, przez który pozwolimy wpłynąć świeżości, a ona wyrzeźbi w nas z czasem twórczą rzekę. Nie musi być szybka ani szeroka. Nie musi pokonać w pełni lodu. Wystarczy, że po prostu będą razem. Jako całość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *