Emocje na litery

Biała strona, niezależnie od tego czy papierowa, czy widniejąca tylko na ekranie komputera, jest pojemną gąbką. Przelewam na nią wszystko, co siedzi w środku. Szczególnie emocje. A ona przyjmuje i przyjmuje, nigdy nie przemakając. Wchłania to, co jej daje i trawi w swoim tempie, przemieniając uczucia na odpowiednie im słowa. I często są to słowa idealne.

Nie pamiętam czy od zawsze, ale już od dawna pisanie jest oddechem pełnym świeżego powietrza. Zrozumiałam, że to jedna z pasji stojących na podium, gdy tylko uświadomiłam sobie w jaki sposób myślę. W mojej głowie, gdy tylko pojawia się coś znaczącego, odkrywczego czy refleksyjnego, naprawdę rzadko widzę siebie na scenie przed tłumem. Zazwyczaj jest to wizja mnie gorliwie piszącej w notatniku. Gdy coś poruszy serce, od razu chcę to owe „coś” zapisać. Aby nie uciekło!

Co mi daje pisanie?

Nauczyłam się wrażliwości na to, co mnie otacza. Jeszcze bardziej zauważam detale, patrzę głębiej na to, co zdaje się być płaskie. Rozkładam drobne elementy na kawałki. Próbuję je opisać – czy drzwi na przeciwko mnie są jedynie drewniane? Czy jestem w stanie opisać ich kolor, teksturę, poczuć rodzaj drewna oraz zdradzić to, co się za nimi kryje?

Dzięki temu po prostu się bawię. Szukam synonimów, alternatywnych określeń i dodaję słowom magii. Uwielbiam czarować! I jeśli czytałaś moje teksty, wiesz, że lubię metafory. Często gdy piszę, odlatuję gdzieś w kosmoms. Dobrze o tym wiem. Nie zawsze każdy to łapie i często ciężko mi zejść na ziemię. Ale wiesz, lubię to. Wystarczające uziemienie daje mi tyłek stykający się z krzesłem. Głowa może latać gdzieś w przestworzach, szczególnie, że często zabiera w podróż serce. Dzięki temu przez chwilę jestem w zupełnie innym miejscu – osiągam stan bliski medytacji. Stan, w którym jestem w incepcji. Idę głębiej i głębiej, zaglądajac w kolejne zaułki, otwierając następne drzwi. Raz turkusowe ze złotymi zdobieniami, raz dębowe, pełne pęknieć. I choć naprawdę, uwielbiam podróżować, zmieniając nawet minimalnie położenie geograficzne, to pisarskie wojaże często kończą się kiwaniem głową, uśmiechem i zapalającą się nad głową żarówką.

Piszę też poranne strony, o których więcej było tutaj. Codzienne pisanie o tym, co po prostu czuje, daje mi świadomość. Jest to dosyć banalne, ale naprawdę, gdy zaczęłam praktykować strony, zobaczyłam ile rzeczy mi wcześniej umknęło. Bo po prostu ich nie złapałam. Jakaś myśl, pomysł, samo odczucie na temat czegoś czy kogoś pewnie przemknęło mi przez głowę, ale nie podchwyciłam tego i zostawiłam. A tego typu myśli często są ziarenkami wartymi podlewania.

Pisanie także rozbudza mnie twórczo. Rozwijam się, kreatywność zdobywa kolejne kolorowe piórka, przemieniając się w Amadynę Wspaniałą (ach, zapytaj wujka Google, jeśli nie wiesz co powinno ci się pojawić w głowie). Lubię wdrapywać się na najwyższe poziomy tworzenia, zdobywać pisarskie Everesty, K2, czy Nanga Parbat wbijając z dumą flagę ADELA. Rozwijanie warsztatu pisarskiego pokazuje mi, że da się inaczej. Co więcej, że ja umiem inaczej! Istnieje milion sposobów, a ja mogę czerpać zarówno z kociołka narzędzi, jak i szperać w worku pełnym swoich umiejętności. Dzięki praktyce dowiedziałam się na przykład, że potrafię pisać fikcję. Często ta fikcja balansuje na cienkiej linie rozwieszonej między realnością a fantastyką. A ja nigdy bym nie pomyślała, że potrafię w ten sposób. Czy ta wiedza nie jest wspaniała?

Wiem też jakie popełniam błędy i w przerwach pomiędzy samozachwytem, mogę ciężko popracować i zrobić kilka solidnych pisarskich cardio, pocąc się nad kartką notesu. Nie zawsze mam na to ochotę, ale tak, uwielbiam ciężko popracować. Niezależnie od wyniku, staram się poklepać po ramieniu, bo każda praktyka jest dobra.

Co daję poprzez pisanie?

Dziele się swoim światem. Każdy tekst, który piszę z serca, jest wyciśniętym sokiem z mojego ciała. Jest moją esencją! Na każdego działa to inaczej, ale niejednokrotnie otrzymywałam list zwrotny ze słowem Dziękuję – a z tym słowem otwierają się łzawe bramy. Szczerość jest dla mnie ważna. Ważne są też dla mnie doświadczenia. Moje i twoje. W ostatnich latach wyłożyłam sobie łóżko doświadczeniami znanych mi osób, jak dziewczynka pluszakami. I cholera, one dają mi o wiele więcej niż porady i polecenia. Umysł sam inspiruje się do myślenia, dzialania, biorąc z opowieści to, co mi potrzebne.

Magię! Tak jak pisałam, klepanie w klawiaturę lub wbijanie w kartkę długopisu to najlepsze zaklęcie, które umiem wypowiedzieć. Lubię czarować chwilę i przekazywać zaklęcia innym. Wierzę, że moje teksty są dla niektórych portalem do magicznej krainy. Nawet jeśli to wycieczka na pięć minut!

Wraz z zespołem innych pisarzy, których świadomie lub nieświadomie zwerbowałaś do umilania czasu, pomagam ci się rozwijać. Bo takie jest według mnie czytanie – rozwijające. Gdy czytasz moje teksty, pobudzasz cały czas swój wewnętrzy słownik, a także (mam nadzieję) zapisujesz wybrane sentencje w notesie trafionych zdań. Trafione zdania to dla mnie zbiór słów, które stojąc obok siebie, zdobywają  ekstra punkty. Ja myślę WOW, kiwam głową  i zapisuję sobie przeczytany fragment lub robię mu zdjęcie. Moje teksty z drugiej strony mogą ci także pomóc wychwycić to, czego nie lubisz i to, czego nie chciałabyś w swoich tekstach. W obu sytuacjach uczysz się i rozwijasz.

Jestem z tobą. Niezależnie od tego, w którym miejscu w czasie i przestrzeni zdecydujesz się poświęcić chwilę, aby spotkać się z moimi słowami- jestem. Czuję silną więź między twórcą, a czytelnikiem. Jest niewidoczna, może nawet ledwo wyczuwalna, ale dla mnie istnieje. Wymieniamy się w końcu ważnymi zasobami. Ja daję ci swój czas, moje wnętrze przemienione na litery, a ty swoją uwagę i chwilę w życiu pełnym bodźców i zajęć. Mogłabyś w tym czasie robić milion rzeczy, w tym wedrować szlakiem św. Jakuba, skakać na bungee lub zaglądać do kubka z grzanym winem. Mogłabyś czytać coś innego! A jednak, jest gdzieś między nami zalążek zaufania. Dziękuję ci za to. Całym serduchem!

Myślę, że dziękujemy sobie wzajemnie w chwili, gdy klika w nas zrozumienie. Piszę, bo w głębi wierzę, że ktoś zrozumie. W ekranie laptopa jest lustro, w którym w tym momencie się odbijasz.. A ty, czytając moje słowa, z których tworzę zapiski doświadczeń i przemyśleń, czasem pokiwasz głową, ciężko wzdychając lub spojrzysz gdzieś w bok, delikatnie szepcząc wdzięczność, że nie tylko ty tak masz. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *