Nie-rzeczy

Czujesz jak  serce, niczym wulkan żarzy się i próbuje wybuchnąć. Bije coraz szybciej, rozlewając gorącą krew aż po czubki palców. Słyszysz jak serce próbuje rozerwać ciało by wyrwać się z piersi.  Jednak gdy tylko decydujesz się na kolejny krok, cała lawa cię opuszcza.

Wirujesz. Odczuwasz każdy milimetr skóry oraz kawałek ciała. Poprzez ruch dotykasz także oplecionych mięśniami kości. Stajesz się plasteliną lepiącą z każdego kroku historię. Wodzisz wzrokiem za palcami, oddychasz coraz szybciej, a usta głośno wydychają powietrze. Chcesz krzyczeć. Przestrzeń się rozmywa. Nie myślisz o niczym. I chociaż ciałem dotykasz  ziemi, w środku jesteś w kosmosie.

Rozciągasz szeroko usta, a oczy wyglądają jakby wręcz wchłaniały widziany obraz. Aksamit słońca snuje się po skórze, a ty jesteś zawieszony w czasoprzestrzeni. Oddychasz coraz głębiej, przymykając oczy, aby zebrać w sobie jak najwięcej tutejszego piękna. Tworzysz z miejscem jedność.

Myślisz o pierwotności. I pierwszy raz jesteś w miejscu zarówno ciałem, jak i duchem. Otwarta każdymi drzwiami i otoczona lustrami. Pierwszy raz też widzisz wgłąb: przez skórę, przez powłokę oczu. I chociaż jesteś bardziej widoczna niż podczas wystąpienia przed tysięczną publiką, to czujesz się dobrze. Bo taka właśnie jesteś.

Nie-rzeczy to przeżycia, doświadczenia. To emocje, które im towarzyszą i ruch, przez który mówisz. Być może czułaś kiedyś to, o czym napisałam, ale może odczuwałaś to też inaczej. I dlatego to jest piękne, bo każdy maluje nie-rzeczy inną farbą. I dlatego ja wzięłam swój pędzel i będę pisać o przeżyciach: pisaniu, podróżowaniu, tańcu, poruszaniu, spotkaniach, kręgach, patrzeniu, utrwalaniu i wielu innych. Bo the best things aren’t things.