Przesiewam

Boje się klawiatury.

Nie przelewałam przez nią emocji cały miesiąc. A emocje przelewały się przeze mnie cały czas. Podróż dla duszy była nieustannym odpływem i przypływem. Wielką falą przynoszącą nowe, ale zmywającą z powierzchni to, co już było. Ja za każdym razem stałam pod palmą i patrzyłam. Nie byłam w stanie ratować tego, co leżało na plaży. Nie potrafiłam też powstrzymać fali. Oczy pochłaniały bezkres oceanu, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Trzęsły się tak jak ziemia pod stopami.

Podczas podróży czasami łapałam za długopis. Chciałam robić to codziennie, ale przyszłość spotkała się z teraźniejszością i zobaczyła, że nic tu nie wskóra. Słowa przychodziły kiedy chciały, a ja uznałam to za wystarczający układ. Wyjechałam po to, by złapać powietrze całą objętością płuc. Tej wolności najwyraźniej potrzebowały też słowa.

Z początku było mi jednak z tym niewygodnie, ponieważ jestem wyuczona by pisać wtedy, kiedy się dzieje. Kiedy przeżywam. Kiedy tu jest teraz i gdy wszystko jest żywe i świeże. Ale to za sprawą jednego słowa, które pierwsze zarysowywało biel kartki, nie pisałam na bieżąco. Było to odpuszczenie.

Przez odpuszczenie zostawiałam też drugiego przyjaciela w pokoju. Aparat. Sięgałam do niego wyjątkowo rzadko i krążący wokół mnie ludzie częściej widzieli pełne iskry oczy, niż obiektyw. To nie było postanowienie. To nie był też wstyd lub strach. To była po prostu natura.

Natura podpowiedziała mi coś tak prostego, że trzęsące się dotąd nogi ugięły się, a ja padłam na kolana. Wśród szumu uderzających o brzeg fal usłyszałam, że mam po prostu być. BYĆ i nic więcej. Że te całe plany mam rzucić do oceanu, spalić notatnik i zakopać aparat. Tak więc tym razem się nie chowałam.  Nie rozpraszałam, ani nie odciągałam. Nazywałam się teraz i przesiewałam przez palce każdą drobną chwilę, przypatrując się jej z uwagą. Zauważałam je jak pojedyncze drobinki piasku, które razem tworzą całość.

Przyznam, że nadal przesiewam. Do gorącego piasku doszedł jednak mokry, polski. Do dłoni przylepiają się ziarna i nie jestem w stanie pisać. Potrzebuję popatrzeć na każde z nich osobno i powoli się otrzepać.

Potrzebuję przesiać emocje i przekształcić je na litery. Chciałam napisać, że będzie to długi proces, ale nie wiem. Wierzę jednak, że dam mu tyle czasu, ile potrzebuje.

 

Do zobaczenia w tej chwili.

 

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *